Matką być dziś…

Matka jest tylko jedna. Nie ma matek idealnych. Każda matka jest najlepsza dla swojego dziecka. 

To wszystko każda kobieta będąc w ciąży, u progu macierzyństwa, aż w końcu zostając matką czyta, słyszy, a jednak… … A jednak ciągle ma wyrzuty sumienia i wydaje się jej, że nie jest wystarczająco dobra. Bo kompleksy, których się nabawiłyśmy od lat młodzieńczych, gdzieś tam jak cień się za nami toczą jak kula śniegowa.

Przyszła Matka najpierw, jako dziewczyna względem swoich rówieśników i rodziców czuje, że nie jest wystarczająco ładna, szczupła, inteligentna, błyskotliwa. Potem jako kobieta czuje, że nie jest wystarczająco dobra dla tego faceta – wg teściowej, w końcu wg. siebie samej. Nie jest wystarczająco błyskotliwa, przedsiębiorcza, pomysłowa względem szefa, współpracowników. Później jako żona, czy partnerka nie jest wystarczająco dobrą kucharką, kochanką (wcześniej pewnie miał lepsze), gospodynią (mamusia gotuje i sprząta lepiej).

Aż w końcu zostaje Matką! I tu dochodzi do kumulacji powyższych kompleksów. Najpierw jest euforia – te małe rączki, nóżki, zagubione spojrzenie kosmity, ufnie szukające piersi. Jeden Wielki Cud. Oto ukazuje się nam Nowe Życie, zagroda, za te miesiące zgagi, dodatkowe kilogramy. Ucieleśnia się to na co czekała, widzi te maleńkie piąstki i nóżki, które się rozpychały w jej brzuchu. Wydawały się takie silne, a tu wydają się takie kruche, jakby podmuch wiatru mógłby im zrobić krzywdę. A potem przychodzi (albo i nie) pierwsze załamanie, nieudane próby wykarmienia Nowo narodzonego bobasa, irytujący goście innych pacjentek, nieuprzejmy personel, a do tego wszystkiego hormony (głównie kortyzol), które po 2-3 dniach odbijają się jako Baby Blues. Każda przechodzi go po swojemu, albo ma szczęście nie doświadczyć. Niemniej jednak, co by się nie działo, to każda kobieta chyba, nagle sobie uświadamia, albo zderza się ze świadomością, że jej życie się właśnie teraz zmieniło o 180 stopni i niekoniecznie jest bajkowo. Relacja z Wybrankiem Życiowym będzie teraz zupełnie inna, nagle to Stworzenie leżące obok, albo na piersi w 100% jest od niej zależne. Byłą Jego Wszechświatem, teraz jest Całym Światem, a wkrótce będzie Przewodnikiem po życiu. Już nigdy nie przestanie się martwić. A świat w okół ŻĄDA od niej by była Matką Idealną. Matką niepopełniającą błędów. Matką, którą stać na wszystkie zabawki edukacyjne, czy gadżety, bez których jej dziecko co najmniej będzie nieszczęśliwe, a już na pewno nie będzie się tak pięknie i cudownie rozwijać, jak dziecko tej Pani z Pudełka. Nagle w okół pojawiają się eksperci od wszystkiego. Wujek Google staje się Wszystkowiedzącą Nianią Google. Wyjdziesz z domu i wszystkie Panie Sklepowe i Parkowe Babcie, wiedzą lepiej jak masz ubierać, karmić, wychowywać. Czy Twoje dziecko jest za chude, czy za grube, a spróbuj nie mieć przymocowanej do wózka czerwonej kokardki!!!. Funkcja aparatu w matczynym smartphonie, będzie narzędziem diagnostycznym, bo inne mamy z internetów na pewno wiedzą lepiej od niej. Przez wszędobylskich ekspertów od JEJ Dziecka traci powoli intuicje, a nagromadzone przez lata kompleksy sprawiają, ze ma wrażenie, że nad Jej głową świeci czerwona lampka PATOLOGICZNA MATKA. 

Z wyrzutami sumienia wstaje, z wyrzutami sumienia chodzi spać, bo:

– nie dość dużo zrobiła w domu,

– nie miała ochoty na seks, pewnie poszuka sobie innej, a moje ciało go odpycha,

– niewystarczająco dużo czasu bawiła się z dzieckiem,

– nie była dziś dość dobrą matką, bo nie rozpoznała płaczu na brudną pieluchę/cycka/rączki,

– nie jest dość dobrą matką, bo nie radzi sobie z kolkami,

– nie dość dużo przytulała swoje dziecko, pewnie czuje się niekochane,

– nie trzymała diety, a zostało mi jeszcze 10 kg do wagi sprzed ciąży…

Można tak wymieniać i wymieniać…. Współczesna matka, to chodzący wyrzut sumienia. Ciągła presja i wszechobecni doradcy sprawiają, że Matka dochodzi do wniosku, że wszystko co najgorsze w życiu mogło się przytrafić jej dziecku to ona sama. Po około pół roku dochodzi do ściany, doszukuje się u dziecka napięcia mięśniowego, asymetrii, śluzu w kupie i obseruje cimiączko.  Czytasz  ZNOWU o szczepionkach i się coraz bardziej boi. Przy tym wszystkim patrzy na mieszkanie, zawalone pokoje dziecięcymi gratami, których nie użyła, ciuszki, których dziecku nie założyła i się wqrwia. O ile kiedyś babcie dawały sposoby „na dziecko”, o tyle teraz wychodzi na to, że bez dobrych rad ekspertów wszelkich nie wychowasz szczęśliwego dziecka. Zawsze będzie źle, a na każdy temat są „obozy”. Nie ma miejsca na Instynkt Macierzyński. Każdy temat dotyczący tej Maleńkiej Istotki, na którą tyle czasu czekałaś jest drażliwy. 

Poród Naturalny vs Cesarka

BLW vs Papki

Chusta vs Wózek

Żywność sklepowa vs Eko

Pieluchy jednorazowe vs Pieluchy Wielorazowe

(Długie) Karmienie Piersią vs Mleko Modyfikowane

I wiele… wiele innych., faktów i mitów, w które obrasta współczesne macierzyństwo

O tym tutaj będzie. O tym chcę w tym miejscu pisać. O tym chcę mówić i rozmawiać na warsztatach. 

ZAPRASZAM

Ten wpis został opublikowany w kategorii Macierzyństwo i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Matką być dziś…

  1. mamaNiny pisze:

    Myslalam ze to tylko ja ciagle mam wyrzuty sumienia , a to jednak jest powszechne :) Swietny post oby tak dalej :)

  2. AleGie pisze:

    Dziękuję i pozdrawiam :)

  3. hivision13 pisze:

    A ja nie mam wyrzutów :) zdarzają się oczywiscie dni, kiedy dół przybija do podłogi…mój świat też stanął na głowie, ale trzeba się z tego cieszyć :) mieszkania i tak nie wysprzątam, bo przy czarnym psie i białych podłogach to syzyfowa praca 😉 macierzyństwo to nie sielanka, jaką kreują media. Ale może być calkiem sympatycznie…kwestia podejścia…i spokojnego dziecka (to u mnie!).

  4. AleGie pisze:

    Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Tak trzymać :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.