Opublikowano:

Siła kobiecego (anty)wsparcia

O męskiej solidarności krążą wręcz legendy. Facet za facetem stanie murem, jeśli coś mu się w zachowaniu kolegi nie podoba, to albo mu powie wprost, albo przemilczy, chyba, że kolega przegnie, wówczas dadzą sobie po gębie. Z nami kobietami jest gorzej. Solidarność jajników często można między bajki włożyć, o czym nieraz boleśnie się przekonałam. Kobieta kobiecie często wilkiem, a matka matce to już w ogóle. To bardzo przykra sprawa, bo kto nas lepiej zrozumie jak inna kobieta?

Przykładowa sytuacja: Idę sobie sklepową alejką, Popularnego Dzieciowego Sklepu. Tacham Młodą w wózku, a przed nami inna mama, w towarzystwie swojej (napominającej ją) mamy, na całej szerokości owej alejki sadowi swoje (spore już) dziecię w spacerówce. Przeprosiłam Mamuśkę, ona nie zareagowała, więc czekam minutę, po czym znowu przepraszam. Mamuśka skończyła mocowanie się z wózkiem, po czym zawarczała „Można zaczekać!”. Odparłam (przyznaję równie niegrzecznie): można nie warczeć”… wywiązała się dość nieprzyjemna pyskówka, a można było zwyczajnie „odprzeprosić i poprosić o cierpliwość”. Tak pewnie by zrobili faceci (albo sobie pomogli), a my kobiety jakoś nie lubimy być „gorsze” jedna przed drugą. Nie lubimy pokazywać, że jesteśmy w czym słabsze. Każda z nas chce być Siłaczką i w imię Lepszej Sprawy dawać sobie radę. Prośba o pomoc innej kobiety jest przez nas traktowana jako swoista porażka. No bo jak to? Ona ma trójkę dzieci, męża niedorajdę, a z podłogi można jeść, a u mnie jeden Dzieć, mąż pomaga a pierdolnik sam niedługo się spakuje i wyprowadzi? Wpojono nam, że MUSIMY DAĆ RADĘ, MUSIMY być SIŁACZKAMI, musimy zarywać noce, wysłać tatusia z Dzieciem na spacer, albo oddać za pieniążki Młode do Klubiku na kilka godzin i zamiast do fryzjera, kosmetyczki, na fitness (O czym ja piszę!)…. wróć! Zamiast się położyć i nadrobić Chirurgów, albo odmóżdżyć się przy Modzie na Sukces (;)), czy też zwyczajnie PÓJŚĆ SPAĆ, wyciągnąć nogi, my bierzemy i szorujemy, liżemy, pastujemy, myjemy okna dla Jeżusia, jakby miała wpaść inspekcja sanitarna, albo perfekcyjna Pani domu. Mamy kompleks czasu wolnego, wpojony w dzieciństwie (przynajmniej mój), że ZAWSZE jest coś do zrobienia, a dupa boli od siedzenia. Zamiast cieszyć się życiem i wychodzić z założenia, że mieszkanie jest do mieszkania, a nie do wiecznego sprzątania, cieszyć się zabawą z dzieckiem i jego tatą, współczesna mama patrzy na nich z żalem szorując meble i blat kuchenny prawie na wylot „bo u niej jest tak czysto”. A można by tak było się umówić z inną mamą – dziś sprzątamy u Ciebie – ja się zajmę Dzieciakami, a Ty sobie zrobisz co tam potrzebujesz. Kobieca podzielność uwagi pozwoli dzieciakom się nie pozabijać, a i umilić pogawędką wspólnie spędzony czas. Wyobrażacie sobie? Tak, wiem Totalna Abstrakcja, przecież zapraszając inną mamę, ma ona odczuć, ze jesteś Siłaczką i Dajesz Radę. 

Szkoda, że coraz rzadziej spotyka się miejsca, gdzie mamy mogą się spotkać na neutralnym gruncie i bez kompleksów pogadać o dupie Maryni, poradzić się, nawiązać przyjaźnie. Miałam szczęście dwukrotnie uczestniczyć w czymś takim i udało mi się nawiązać zalążek przyjaźni z inną mamą. Dzieciaki się świetnie wspólnie bawią, ale zajęło nam trochę czasu by się przed sobą otworzyć. Jednak czasem przemierzam alejki sama w Małą w chuściorze, albo w wózku, a inne mamy kiedy się do nich uśmiecham patrzą na mnie jak na wariatkę, albo najczęściej rozmawiają przez, albo wpatrują się w swojego smartphona.  Przy huśtawkach zawsze są jakieś docinki, że czyjś Dzieć się za długo buja skierowane oczywiście do swojego Małoletniego „Widzisz Brajanku, nie pohuśtasz się, bo tamta pani, NAM ZAJMUJE (tu spojrzenie skierowane na winowajczynię niebujania się Brajanka). A można by tak zagadać o pogodzie czekając na swoją kolej? Jasne, może niemiłe Panie mają gorszy dzień, ale która matka codziennie nie ma gorszego dnia? Jesteśmy zmęczone w ciągłej gotowości. Do czwartego miesiąca życia niemowlaka, próbujemy codziennie go nie zabić, a po czwartym dodatkowo pilnujemy by on sam siebie nie unicestwił.

Takie jest życie matki, może nieco łatwiejsze by było w tandemie z innymi mami? Tak bez oceniania, bez porównywania? Bez fałszywego zainteresowania? 😉